poniedziałek, 21 września 2015

Wasze wnętrza moje rady




 Witajcie;)

Jedna z Was poprosiła mnie o pomoc w urządzeniu domowego gabinetu. Przesłała mi zdjęcie i informację że na podłodze będą bardzo jasne panele i posiada już białe biurko i dwa regały na dokumenty i książki. Zostałam też poproszona aby kolory były inne niż biało czarne ale dość stonowane. Postawiłam na odcienie fioletu połączone z szarością. Moja propozycja ścian to białe plus główna w bardzo delikatnym odcieniu lila lub szarości. Oba będą dobrze tutaj wyglądały.

Chciałam aby było to miejsce zarówno dobre do pracy jak i świetną odskocznią od codzienności czyli np. domowa czytelnia i stąd pomysł na piękny fotel - leżankę z BRW. 
Gabinet jest świetnym miejscem na stworzenie ściany z rodzinnymi zdjęciami więc wybrałam również przykładową ramkę ale polecam wykorzystanie ich dużo i w różnej wielkości. Krzesło do biurka zupełnie niebiurowe bo bez kółek ale piękne w swej prostocie i piękna lampa której abażur kształtem nawiązuje do pikowań na fotelu. Całości dopełnią kwiaty, zegar no i nie może się obyć bez ciepłego koca który ogrzeje nas przy czytaniu książki. 
Pomyślałam też o kudłatym dywanie który stworzy wrażenie ciepła taki jak TUTAJ i atłasowych zasłonach do podłogi aby nadać odrobinę wyrafinowania wnętrzu;)




Linki z cenami i wymiarami do produktów 1,2,3,4,5,6,7



 Właściciele pomieszczenia pisali że posiadają część mebli z poprzedniego mieszkania ale gdyby jednak się wahali to znalazłam takie biurko które jest delikatne a jednocześnie funkcjonalne dokładniej możne je obejrzeć na stronie BRW TUTAJ


Myślę że w takim gabinecie chciałabym sama spędzać czas i nawet rachunki domowe by mi się milej opłacało;) 
Większość dodatków pochodzi z firmy Black Red White bo zarówno ja jak i właściciele pomieszczenia cenią sobie tej firmy wzornictwo jak i jakość.
Koniecznie dajcie znać jak Wam się podoba takie rozwiązanie.

Pozdrawiam Was ciepło 
Laurentino;)

piątek, 18 września 2015

Metamorfoza podnóżka


Witajcie;)

Jakiś czas temu przyniesiono mi pewnego staruszka do reanimacji. Przetarłam mu nogi i pociągnęłam lakierem, gąbkę wyprałam i obiłam czarnym materiałem z recyklingu i powstał bardzo sympatyczny podnóżek. Właścicielka zachwycona więc i mi jest miło. A Wam jak się podoba?

Kiedy go tak ustawiałam do zdjęć to przyznam że przeleciała mi przez głowę ... "on całkiem fajnie tu pasuje";) Ale to tylko kwestia koloru bo ani nie miałabym na niego miejsca ani zapotrzebowania więc w myśl minimalizmu ograniczam a nie gromadzenie ;)
Tak czy inaczej mebelek jeszcze kilka lat komuś posłuży. 

Zmieniłam w mojej szafie gałeczki na bardziej proste bo mój salon mam wrażenie taki się staje. Zostały mi poprzednie różyczki do sprzedania więc jeśli ktoś jest chętny to proszę o wiadomość na laurentino20@onet.eu cena to 20zł za 4szt + wysyłka

Pozdrawiam cieplutko 


poniedziałek, 14 września 2015

Pamiątki przywiezione z wakacji DIY

pamiątki z wakacji DIY




 W moim minimalistycznym świecie nie ma miejsca na pamiątki z wakacji rodu MADE IN CHINA. 
Już od kilku lat wyleczyłam siebie jak i moją rodzinę. Pamiętam nasze pierwsze urlopy np. do Egiptu - któż nie przytachał  słynnych papirusów z imieniem i hieroglifami. Ani to ładne ani pasujące do mojego wnętrza. Walało się w piwnicy podobnie jak szklana fajka i inne gadżety. Pewne rzeczy są fajne w swoim otoczeniu a przywiezione do domu tracą na uroku.
Naszymi największymi pamiątkami są wspomnienia i cudowne chwile zatrzymane na zdjęciach. Z tego wyjazdu zdjęć mam stosunkowo mało bo tak jak już pisałam aparat się zbuntował ale dary natury przywiozłam. Fajne jest to że pamiętam każdą z tych rzeczy gdzie była zbierana i w jakich okolicznościach;)
 

MOJE TEGOROCZNE PAMIĄTKI W FORMIE DIY

WIENIEC
 Bornholm jest porośnięty wrzosami. Całe wybrzeże mieni się liliowym kolorem. Będąc tam codziennie biegałam i ćwiczyłam na brzegu morza pomiędzy drobniutkimi kwiatuszkami więc przywiozłam spory bukiet i powstał wieniec na szafę oraz mały bukiecik. Spryskany lakierem do włosów przestał się obsypywać i prezentuje się ciekawie.

PODKŁADKA POD KUBEK
 Południowe wybrzeże ma bardzo mało muszelek.  W zamian morze wyrzuca piękne płaskie kamyczki które są różnej wielkości ale tak delikatne i subtelne że nie sposób koło nich obojętnie przejść. Przywiozłam sporą torebkę. Z największego powstała podkładka pod kubek. Przykleiłam filce aby była stabilna i bezpieczna dla stołu i narysowałam mapę wyspy a następnie  prysnęłam lakierem bezbarwnym. Codziennie pijąc herbatkę mam w ręku kamień i patrzę na miejsce na mapie w którym mieszkaliśmy.

SŁÓJ Z KAWAŁKIEM WYSPY
 Spacerując po rajskich plażach Bornholmu zachwycałam się drobniutkim, białym piaskiem. Do tego doszły kamienie z północnej plaży, (tak inne od tych płaskich z których zrobiłam podkładkę) suche glony i obrobione naturalnie przez wodę patyki. W szklanych pojemnikach  powstały spontaniczne dekoracje w ilości sztuk trzy którymi podzieliłam się ze znajomymi;)

TABLICZKI
 Ponownie kamienne DIY ale tym razem w formie tabliczek do ziół. Wystarczyła biała kredka i lakier bezbarwny.

OZDOBNA MISECZKA
Miseczka z kamyczkami zbieranymi ostatniego dnia sprawia mi wyjątkową radość bo dostałam je od synka a w śród nich jeden w kształcie serduszka.
 
 
pamiatki z wakacji DIY Bornholm
pamiatki z wakacji DIY Bornholm
Pamiatki z wakacji DIY Bornholm
pamiatki z wakacji Bornholm DIY
 A jak jest u Was? Robicie swoje DIY czy przywozicie gotowe pamiątki?
Zostały mi jeszcze patyki do zagospodarowania i wywołanie zdjęć aby wkleić je do albumu bo album to album.
 

Laurentino;)

środa, 9 września 2015

Mój czas wolny w ostatni weekend wakacji ;)


Witajcie;)


 Tegoroczne wakacje były wyjątkowo udane a ostatni weekend postanowiliśmy  spędzić beztrosko w Szczecinie. Pogoda dopisała, humory też więc zabieram Was na spacer naszym szlakiem.

To że uwielbiam naszą nową Filharmonię to już wszyscy moi znajomi wiedzą. Jest piękna zarówno na zewnątrz jak i w środku a to że kompletnie nie pasuje do tego miejsca wnosi pewien eklektyzm i powiew świeżości przy tej nudnej, czerwonej cegle. To moje skromne zdanie ale możecie się oczywiście z tym nie zgadzać;)

Spacerowaliśmy ulicami i podziwialiśmy jak dużo się ostatnio zmienia w Szczecinie. Jako amator ekolog jestem zachwycona pomysłem rowerów publicznych a jeszcze bardziej faktem że naprawdę sporo ludzi je wypożycza i jeździ. Następna nasza wycieczka będzie rowerowa. To już postanowione;)



W Centrum handlowym tego dnia nie byliśmy bo to nie nasza forma relaksu :) ale byłam trochę rozpieścić moje oczy nowinkami od Black Red White. Pomagam w urządzeniu dwóch mieszkań  więc poszłam poszukać pomysłu na sypialnię a znalazłam dużo więcej fajnych mebli.

Stronę BRW już Wam kiedyś podawałam ale można sprawdzić nowości jeszcze raz TUTAJ

laurentino, meble, sypialnia
laurentino sofy, meble, tapicerowane
laurentino meble kuchenne
laurentino fotel

Wchodząc do salonu nastawiałam się na szukanie mebli do sypialni. Znalazłam ładną stylizację w stylu Glamour. Sypialnia na stronie BRW prezentuje się TAK  Moim zdaniem bardzo apetyczna;)
Wpadły mi też w oko łóżka tapicerowane  TEGO TYPU  które sama bym chciała mieć ... może kiedyś.
Spacerując po piętrach zahaczyliśmy też kuchnie i znalazłam prawdziwą perełkę która już z samej nazwy jest interesująca SENSO KITCHENS - SENTIMA KASETTA  a na stronie producenta można ją zobaczyć TUTAJ. 
Udając się  już do wyjścia rozmarzona nową kuchnią wpadł mi w oko śliczny fotel z patchworkową tapicerką, prawda że piękny? :)
Oczywiście więcej rzeczy mi się spodobało bo były też  ciekawe  lampy i dekoracje ale innym razem o ty jeszcze napiszę.

Po odwiedzinach w sklepie poszliśmy dalej celebrować nasze ostatnie wolne chwile i  oczywiście nie obyłoby się bez spaceru po Wałach Chrobrego :) Tego dnia przyjechali do Szczecina młodzi jutjuberzy a ja czułam się jak dinozaur bo nikogo z nich nie znałam... dobrze że syn był ze mną :) Tłumy nastolatek biegały między "gwiazdami"  ale udało nam się znaleźć spokojne miejsce na odpoczynek, podziwianie widoków i lody;)



A jak Wam minęły ostatnie dni wakacji? :-)
Laurentino ;)



piątek, 4 września 2015

Bornholm cudowna wyspa




Witajcie;)
Ponad dwugodzinna podróż autem do Sassnitz a potem trzy godziny promem i zawitaliśmy na Bornholm. 
Gdybym tylko umiała wyrazić słowami to jak bardzo podoba mi się ta wyspa... Jestem typem romantyczki ale również nie lubię  nudy i monotonii a to miejsce pomimo tego że jest tak małe jest w stanie zapewnić mi to wszystko;)
Długość Bornholmu to 40km a szerokość 30km. Linia brzegowa to 158km a mimo tego jest tak bardzo wszechstronna. 

Nasz domek mieścił się na północy w miejscowości Sandvig i to jest część wyspy z pięknymi klifami i wrzosowiskami. Może w tym miejscu jest ciemne, groźne i piękne. Cały teren jest pagórkowaty i skalisty porośnięty masą jeżyn i wrzosów więc wędrówki wzdłuż morza bardzo się różnią od naszego wybrzeża.  To tutaj codziennie rano biegałam zachwycając się krajobrazem a potem medytowałam słuchając szumu morza.
 Niewiarygodne jest to że pomimo sezonu wakacyjnego jest tam bardzo mało turystów i nigdzie nie ma tłumów ani korków. Czuć spokój i skromność Duńczyków. 

Południowe wybrzeże było oddalone od nas o pół godziny drogi autem i tam już jest zupełnie inaczej. Biały, drobny piasek, turkusowa woda pomimo tego że to nadal Bałtyk i szerokie plaże z wydmami na których można się wylegiwać godzinami wśród traw i ponownie wrzosów. Plaże są tak szerokie że można znaleźć miejsca gdzie będziemy zupełnie sami. Brzeg przez kilka metrów jest bardzo płytki więc idealnie dla dzieci natomiast jeśli chcemy popływać to musimy sporo się oddalić. Morze zamiast muszelek wyrzuca płaskie kamyczki które nadają wyjątkowość temu miejscu;) 
Jeśli miałabym zdecydować która część wyspy mi się bardziej podobała to bym nie umiała bo obie są wyjątkowe. 

Urocze są  wioski rybackie i miasteczka. Wszystko jest takie zadbane i ładne. Nie zauważyłam przepychu i pogoni za nowinkami. Natomiast chyba Duńczycy to wyjątkowi patrioci ponieważ na co drugim domu powiewa dumnie ich flaga która nawiasem mówiąc świetnie się wkomponowuje w  krajobraz. 
W centralnej części wyspy jest Park Narodowy który przypominał mi nasze lasy i jeziora. Ciągnie się kilometrami i można spotkać tam niesamowite gatunki roślin.

Przywiozłam niewiele zdjęć bo mój aparat odmówił posłuszeństwa i robiłam większość telefonem ale liczę że pomimo tego uda mi się pokazać Wam wszechstronność tego miejsca.

Staramy się co roku jeździć w inne miejsca pomimo tego że zwiedzane bardzo nam się podobają ale chcemy poznawać nowe kultury i krajobrazy ale tym razem decyzja rodzinna już zapadła... za rok wracamy;) Tym razem już bez auta tylko na rowerach bo trasy rowerowe są tam porównywalne do tych z Holandii a będzie to cudowna przygoda dla mnie i moich chłopaków;)



Ściskam Was ciepło


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...